Od zaplecza 3 | Wywiad z jakubem Jaroszem

Od antropologii, przez PR, branding, aż do marketingu stowarzyszenia IT – taką drogę, w dużym skrócie, przeszedł Jakub Jarosz, koordynator w klastrze ITCorner, który jest bohaterem trzeciej odsłony cyklu #odzaplecza. Zapraszamy.


Jak zaczęła się Twoja przygoda z marketingiem? Masz kilka doświadczeń w tym obszarze, ale z wykształcenia jesteś antropologiem – skąd pomysł na takie przebranżowienie? 

W wielu miejscach, w różnym czasie miałem okazję zdobywać doświadczenie z różnych dziedzin marketingu. Tak naprawdę zaczęło się od agencji PR-owej. Dlaczego ta działka? Jak wiecie, współcześnie PR jest mocno związany z marketingiem – albo współpracuje się z działami marketingu albo samemu proponuje działania. Kilka lat temu pracowałem w dosyć małej agencji, więc tworzyłem treści dla różnych klientów w wielu kontekstach. Szybko okazało się, że jako agencja zaczynamy planować również działania marketingowe w ramach naszych akcji PR-owych czy strategii komunikacji. Pracowałem z klientami z branż takich jak meblarska, technologiczna czy też z dostawcami chemii budowlanej. Z każdym nowym klientem uczyłem się czegoś innego: języka, jakiego używa, specyfiki czy potrzeb, a później wykorzystywałem to w pracy.   

Po tym doświadczeniu płynnie przeszedłem do pracy jako brand manager, do takiego klasycznie rozumianego marketingu. Analizowaliśmy miesięczne statystyki sprzedaży, sugerowaliśmy produkcji, co akurat jest potrzebne na rynku. Mieliśmy do czynienia z przedstawicielami handlowymi, dla których przygotowywaliśmy różnego rodzaju materiały promocyjne. Miałem wtedy okazję pierwszy raz wprowadzać produkt na rynek, od nazwy, przez cały plan dystrybucji, promocji (z dużymi rozgłośniami radiowymi), sprzedaży – wszystko to było moją odpowiedzialnością. Pracowałem dla firmy farmaceutycznej, a wprowadzonym produktem był suplement diety. Naszymi klientami byli klienci indywidualni, ale i – paradoksalnie – nasi handlowcy, których musieliśmy przekonać, aby właśnie ten produkt skutecznie sprzedawali do aptek. 

Później przez rok miałem okazję pracować w firmie, która była połączeniem software house’u i firmy produktowej, gdzie zacząłem lepiej poznawać branżę IT. 

Natomiast z ITCorner współpracowałem w różnym charakterze już od 2015 roku, a od ponad 3 lat skupiam się na tej pracy w pełnym wymiarze. Jestem odpowiedzialny m.in. za marketing.

Na czym polega Twoja codzienna praca ITCorner? 

Temat rzeka 🙂 Jestem koordynatorem klastra, ale ostatnio coraz częściej mówiąc o swojej pracy myślę “my” – czyli zespół, ja, Kasia i Michalina. Dlatego opowiadając o ITCorner, będę się pewnie odnosił do naszych wspólnych projektów. Podzieliłbym te zadania na dwa obszary, ponieważ mamy dwie grupy odbiorców: wewnętrzną i zewnętrzną. 

Pierwszą grupę stanowią członkowie, a właściwie osoby, które reprezentują firmy członkowskie. Ułatwiamy im komunikację między sobą, budujemy dla nich przestrzeń wymiany wiedzy i doświadczeń opartą na zaufaniu. Pomagamy im trafiać na właściwe osoby w danym temacie i dobrych partnerów do współpracy. Budujemy markę ITCorner jako stowarzyszenia zrzeszającego branżę IT, więc dla członków jest to też (mam nadzieję) dodatkowy element pozytywnie wpływający na ich wizerunek. Za każdym razem, kiedy dostajemy zaproszenie do udziału w projekcie, serii webinarów czy artykułów, to staramy się angażować w nie ciekawe postaci z firm członkowskich, co wspiera ich marki osobiste. Pomagamy również budować widoczność employer brandingową i ostatnio też międzynarodową. 

Druga grupa to odbiorcy zewnętrzni. Są to inne organizacje i stowarzyszenia, z którymi współpracujemy, wzmacniając swój network i ułatwiając wymianę wiedzy oraz zwiększając widoczność branży. I oczywiście nowi, potencjalni członkowie. Staramy się działać tak, aby zapraszać do ITCorner ciekawe firmy, co nie jest bezpośrednio moim zadaniem, ale nasz zespół wspiera ten obszar. Jest jeszcze jedna grupa zewnętrzna, czyli klienci naszych firm. Jesteśmy organizacją wspierającą członków poprzez różne działania promujące polską branżę IT, w ten sposób staramy się im pomóc w pozyskiwaniu klientów (pośrednio). 

Tak na co dzień, operacyjnie, moja praca polega na zarządzaniu projektami, wsparciu zarządu w działaniach strategicznych, planowaniu wydarzeń, zarówno cyklicznych, jak i dużych, takich jak Kongres. Zarówno lokalnie, jak i w całej Polsce współpracuję z różnego rodzaju organizacjami, z którymi tworzymy wspólne wydarzenia naszych członków i przedstawicieli środowiska IT. Są to m.in. konferencje, raporty branżowe, webinary i podcasty. 

Na czym polega marketing tego typu stowarzyszenia? Jakie działania podejmujecie, jakie macie cele? 

Marketing skierowany do obecnych członków można porównać – bardzo ogólnie – do employer brandingu – działamy po to, aby spełnić obietnicę, którą jako stowarzyszenie dajemy.  Z kolei marketing na zewnątrz ma na celu pokazanie, że warto do nas przyjść i z nami zostać oraz wymieniać się wiedzą. Marketing międzynarodowy to obietnica, że warto zainteresować się polską branżą IT i z nią współpracować. 

Klastrów i stowarzyszeń jest bardzo, bardzo dużo. Zbudowanie oferty wartości, która w odpowiedni sposób trafi do przedstawicieli firm, nie jest łatwe. Spełnienie tej obietnicy w postaci faktycznego dowiezienia wartości dla osób zrzeszonych w klastrze to kolejne wyzwanie. Nasz marketing ma w tym zakresie masę pracy i wokół tego kręcą się wszystkie nasze projekty i wyzwania. Dla przykładu, jeśli mamy w klastrze firmy zajmujące się Przemysłem 4.0 i chcemy ten temat zgłębić i rozwijać, to np. interesującym partnerem może być dla nas stowarzyszenie z Niemiec, skupione na tej tematyce. Jednak, aby taką współpracę nawiązać, potrzebna jest masa pracy przy komunikacji, nawiązywaniu kontaktów czy ustalaniu warunków i to jest też nasza marketingowa działka. W antropologii używa się takiego pojęcia jak odźwierny – czyli osoba, która może cię wprowadzić do odpowiedniej organizacji czy stowarzyszenia. Jeśli znajdziesz taką osobę i trafisz do niej z odpowiednim komunikatem, to szanse, że Twoje działania się powiodą, będą dużo większe. Trafić do takiej osoby nie jest łatwo i to jest też element naszej pracy.

Marketing stowarzyszenia to marketing B2B czy B2C? Do którego obszaru jest Ci bliżej?

To jest ciekawe pytanie. Marketing stowarzyszenia nie jest typowym marketingiem B2B czy B2C, ale czerpie z obu tych modeli. Członkowie klastra nie są klientami w klasycznym rozumieniu tego słowa. Zarówno osoby, jak i firmy, czerpią z tego, że są zrzeszeni w organizacji, jednocześnie wnosząc dużo pracy i wiedzy od siebie. Naszym zadaniem jest odpowiednie ustrukturalizowanie tych informacji, które w ITCorner się pojawiają na webinarach i innych wydarzeniach oraz promocja w ten sposób, żeby ta wiedza dotarła do odpowiednich odbiorców w klastrze. 

Jaki element Twojej pracy daje Ci największą satysfakcję? 

Jest kilka takich obszarów. Bardzo dużo daje mi współpraca z właścicielami firm IT i z osobami z kierowniczych stanowisk. To jest niesamowite, ale mam możliwość kontaktu z tymi ludźmi niemal codziennie. Słuchając ich na różnego rodzaju spotkaniach i w różnych kontekstach, czerpię bardzo dużo wiedzy. 

Klastry IT tym się różnią (a właściwie tak mi się wydaje) od takich klasycznych stowarzyszeń, że ludzie z branży technologicznej są bardzo otwarci i skorzy do dzielenia się wiedzą. Co w Polsce nie jest powszechne. 

Drugi element, który przynosi mi dużo satysfakcji, to Grupa Marketingowa. To jest niesamowite, bo grupa skupia Was, czyli osoby, które na co dzień zajmują się marketingiem w firmach członkowskich. Jednego dnia mogę porozmawiać z osobą zajmującą się rozwiązaniami dla polskich klientów, a następnego dyskutować z kimś, kto zarządza marketingiem rozwiązań Mar-Tech na rynek holenderskii. To jest super, że mam dzięki temu możliwość przekrojowego spojrzenia na tę branżę. Widzę firmy małe, gdzie marketingiem zajmuje się jeden specjalista i to najczęściej właściciel. Widzę firmy średnie, gdzie w marketingu jest 1 lub 2 osoby i wszystkie obszary działania są na ich barkach. Mam okazję współpracować też z dużymi firmami, gdzie są działy marketingu, podzielone na różne obszary odpowiedzialności. 

Dużą satysfakcję przynosi mi też rozwijanie projektów międzynarodowych, poznawanie ludzi z różnych krajów, organizowanie eventów, uczenie się tego, jak budować ofertę wartości dla ludzi z zagranicy, aby przyprowadzić na event zarówno członków naszego klastra, jak i przedstawicieli firm zagranicznych, którzy wniosą ciekawą wartość i potencjał biznesowy. W tej dziedzinie ściślę współpracuje z Michałem Zacherem, który ma bardzo fajne doświadczenia z projektów z USA i Europy. Ostatnio miałem okazję rozmawiać z dziewczyną, która jest właścicielką firmy gamingowej w Finlandii i członkinią zarządu w międzynarodowej organizacji zrzeszającej firmy z tej branży. Rozmawialiśmy o tym, jak oni w Finlandii traktują innowacje, jak szukają talentów. To tylko jedno z dziesiątek tego typu doświadczeń, które dzięki projektom międzynarodowym mam i to bardzo mocno poszerza moje horyzonty. 

Jesteś organizatorem Grupy Marketingowej w ITCorner. Skąd wzięła się idea stworzenia takiej przestrzeni? Jak działa ona na co dzień i co daje uczestnikom?

W ITCorner bardzo mocno bazujemy na wymianie wiedzy i doświadczeń między ludźmi. Właściciele firm IT, jeśli nie mają rozbudowanych zarządów, to mają mało okazji do wymiany wiedzy, konfrontowania swoich pomysłów – to jest tak zwana samotność managera. Klaster zbudowany jest na idei stworzenia miejsca do wymiany wiedzy i doświadczeń na temat strategii, kultury organizacyjnej, ale i narzędzi. I to działa. Jakiś czas temu był taki pomysł, aby to przełożyć na obszar sprzedażowy, czyli stworzyć grupę bezpośrednio gromadzącą ludzi zajmujących się sprzedażą w IT. Ale to trochę nie zadziałało. Może wtedy nie było jeszcze na to przestrzeni i dobrego frameworku. 

Jakiś czas później doszliśmy do wniosku – tu wielki ukłon dla Grześka Rudno-Rudzińskiego, bo to był głównie jego pomysł – że może fajnie coś takiego zrobić w ramach grupy marketingowej, powymieniać się wiedzą, spotkać się na poziomie operacyjnym. Wiedzy przewija się w klastrze dużo, ale ona umykała. Miałem pomysł, aby ta grupa przerodziła się w takie spotkania marketingowe we Wrocławiu, w formule meetupów. Ale zaczął się Covid i zamroziliśmy te plany. Zaczęliśmy się spotykać online. 

Co do zasady grupa miała być przestrzenią dla specjalistów, ale zaczęli się pojawiać też właściciele firm. To jest spowodowane specyfiką ITCorner, gdzie mamy sporo małych firm, gdzie to właściciele są bezpośrednio odpowiedzialni za marketing. 

Spotykamy się 2 razy w miesiącu. Staram się podzielić te spotkania na takie bardziej spontaniczne (otwarte na dyskusje i dzielenie się swoimi doświadczeniami) i bardziej zaplanowane, gdzie ktoś coś opowiada w konkretnym temacie – jak chociażby spotkanie z Wami, gdzie odpowiadałyście, jak prowadzić bloga, za co bardzo dziękuję 🙂 Były spotkania o strategii, cały cykl dotyczący webinarów, spotkanie na temat tego, jak robić wideo i dużo, dużo więcej. Na pewno w tym roku chciałbym poruszyć tematy związane z PRem w firmach IT. Ostatnie spotkanie mieliśmy z Marcusem Bravo z Livechat. Opowiadał o bardzo ciekawym podejściu do realizacji i promocji ich formatu Success by Livechat. Chciałbym, żeby ta grupa coraz bardziej szła w kierunku przestrzeni do dyskusji i wymiany wiedzy, ale dużo jeszcze pracy przed nami.

Na tych samych zasadach, co grupę marketingową, uruchomiliśmy HR/Employer brandingową oraz szykujemy się do uruchomienia grupy skupionej wokół Project managementu. Myślę, że ten format działa, bo gromadzi osoby zainteresowane konkretnymi tematami. Możemy tu omawiać kwestie wysokopoziomowe, strategiczne, ale i operacyjne i narzędziowe. 

Najlepszy, najbardziej udany projekt, jaki miałeś okazję zorganizować, to…?  

Nie mam jednego spektakularnego projektu, który dostał nagrody branżowe (śmiech), ale działając w środowisku IT, kilka ciekawych rzeczy udało mi się – a szerzej nam – zrobić. Jeszcze przed COVID-19 sukcesem był Kongres ITCorner Summit. Udało nam się zgromadzić 300 przedstawicieli firm IT z całej Polski. Ten event był bardzo dobrze odebrany w środowisku. Nad przygotowaniem pracował Zarząd i wielu koordynatorów z ITCorner, w tym m.in. Daniel Urban z Sente. Pozyskaliśmy fajne partnerstwa, za które odpowiedzialny był Przemek Skrzek. Podjęliśmy współpracę z firmą zajmującą się aranżacją wnętrz i okazało się, że spotkania firm IT wcale nie muszą być nudne. W ramach prac nad kongresem udało nam się w ITCorner powołać spośród właścicieli firm IT grupę marketingowo-sprzedażową, która ściągnęła na event 300 osób. Nie sposób wymienić wszystkich zaangażowanych w ten projekt. Do teraz dostajemy wiadomości z pytaniami o to, kiedy planujemy kolejną edycję. Wstrzymujemy się, bo bardzo zależy nam na tym, żeby spotkać się na żywo. 

Kolejny projekt, który dobrze wspominam, to było odpalenie nowej strony ITCorner w szalonym okresie COVID-19. W porównaniu z tym, jak to wyglądało wcześniej, to jest kilka poziomów do przodu. Natomiast czeka nas jeszcze sporo pracy, zwłaszcza nad sekcją związaną z blogiem. W ITCorner mamy bezpośredni dostęp do wielu specjalistów i po prostu ciekawych ludzi i chcemy to wykorzystać na naszej stronie. 

Jestem też bardzo zadowolony z rozwoju projektów międzynarodowych. Pozyskaliśmy dofinansowanie na promocję za granicą, co też było dużym wyzwaniem. 

W zeszłym roku udało nam się marketingowo przenieść dużo elementów naszej organizacji do digitalu. Na ten moment jesteśmy na etapie porządkowania, bo w pewnym momencie skala aktywności nas przerosła. Przenieśliśmy do online większość wydarzeń i dodatkowo wyprodukowaliśmy nowe formaty. A że nie byliśmy jedyni, to zauważyłem, że odbiorcy są  już często zmęczeni inicjatywami online. Aktualnie jeszcze trudniej o uwagę i jeszcze bardziej liczy się jakość. Przed marketerami stoi duże wyzwanie, przebić się w gąszczu wydarzeń online i skutecznie pozyskać uwagę. Rok 2021 jest dla nas czasem na jeszcze lepsze dopasowanie aktywności do potrzeb członków. Chcemy też zbierać jak najwięcej feedbacku i na jego podstawie wprowadzać usprawnienia. 

W ITCorner współpracujesz z kilkudziesięcioma firmami z branży IT i nie tylko. Masz kontakt z właścicielami i przedstawicielami marketingu. Jak z tej perspektywy oceniasz kondycję marketingu B2B w Polsce? Jakie są największe wyzwania, jakiej wiedzy brakuje? Jak zmieniło się to na przestrzeni ostatnich lat? 

Może to oczywistość, ale zauważyłem, że ludzie w firmach IT są w pewnych bańkach — produktowych, startupowych, software house’owych. Ja mam perspektywę dość szeroką, ale jednocześnie nie tak pogłębioną wiedzę, stąd moje spojrzenie jest przekrojowe i często zależy od wielkości i charakteru firmy. Moje opinie czerpię z rozmów ze specjalistami w ramach Grupy Marketingowej, przy okazji pracy nad różnymi raportami, podczas takich spotkań, jak chociażby ten wywiad. Współpracuję też czasami bezpośrednio z programistami, co związane jest z tech meetupami, jakie organizujemy w ramach ITCorner z Michałem Kurzeją. 

W bardzo małych organizacjach właściciele mają często dylemat, czy zatrudnić kogoś do marketingu. Jeśli tak, to kogo, a jak nie, to czy kupić usługę na rynku. A niektóre usługi są trudno dostępne np. content techniczny po angielsku. W tych firmach dylematów, od czego zacząć marketing albo od czego zacząć poprawianie naszych działań promocyjnych jest dużo.

Kolejna grupa to firmy średnie, gdzie w marketingu zatrudnione są jedna, dwie osoby. I one zajmują się dosłownie wszystkimi zadaniami związanymi z promocją, employer brandingiem i eventami. Te osoby bardzo aktywnie szukają wiedzy z obszaru marketingu IT. Uczestniczą w spotkaniach o wideo, SEO i działaniach w social mediach. 

Ostatnia grupa to firmy duże, gdzie, z tego, co widzę, ważne  jest pozyskanie bardzo dobrej jakości specjalistów z rynku. To są rozważania typu: czy zatrudnić osoby z SEO technicznym czy robiącą video, a może obie? Jak się specjalizować, jak rozwijać dział marketingu, jak robić marketing skierowany do odbiorców w konkretnych państwach, a nie tylko po angielsku? 

Poza tym, wyzwaniem we wszystkich firmach jest employer branding i problem z zatrudnieniem nowych pracowników. Wszyscy pracujemy online i łatwiej programistów wyciągać, bo ograniczenia terytorialne już nie są istotne. I odwieczne pytanie, czy działać na LinkedIn, czy nie?:) Czy wejść na Clubhouse czy nie? 

Na koniec taka refleksja, że kiedyś sprzedaż budowano głównie na relacjach. Teraz rola marketingu rośnie. Nigdy nie zapomnę, jak dwa lata temu mieliśmy spotkanie z Justyną Piotrowską, która zajmowała się wtedy marketingiem dla startupów (ale nie tylko) w Azji i USA. Na nasze spotkanie w Barbarze przyszło ponad 60 osób. Kilka firm właśnie wdrożyło nowe strony. I ona zadawała pytania w stylu: ale po co jest ta strona, jaki ona ma komunikat, o czym ona mówi, jaka jest wasza grupa docelowa? To było niesamowite, bo parę osób zdało sobie po tym sprawę, że nie ma jasnych odpowiedzi na te pytania i bez tego nie może ze swoim projektem iść dalej. To pokazuje, jak się zmienia podejście do tego tematu. Obecnie mam wrażenie, że zwłaszcza właściciele są coraz bardziej świadomi, jak ważna i nietania jest to wiedza i dostrzegają rosnącą rolę specjalistów od marketingu w swoich firmach. Z drugiej strony branża IT, która doskonale operuje na danych i wskaźnikach, ma chyba tendencję do absolutyzowania mierzenia wyników działań marketingowych, ale to pewnie temat na inną rozmowę 😉 

Gdzie szukasz inspiracji i wiedzy marketingowej? Poleć nam kilka swoich ulubionych źródeł.

Czytam różne rzeczy. Bardzo dużo uczę się od Was, od ludzi, z którymi rozmawiam i współpracuję. Śledzę publikacje członków ITCorner, raporty, artykuły firm. Z tych obserwacji i rozmów jestem w stanie dużo wiedzy pozyskać. Obecnie zrzeszamy ponad 100 firm i dzięki temu znam sporo osób, od których mogę się marketingu uczyć. 

Subskrybuję kilka newsletterów. Twittera traktuję jako skonfigurowany feed informacji marketingowych, technologicznych, ze świata startupów czy astronomii. Odrobinę też służy mi w tym celu LinkedIn, ale Twitter szybciej dostarcza konkretnych informacji. Wartościowym źródłem wiedzy są dla mnie polecenia książek. W ITCorner świetnie to robią m.in. Daniel Urban (o kulturze organizacji) i Piotr Płóciennik (o sprzedaży i strategii). To nie są krótkie posty na zasadzie, co warto czytać, ale rozbudowane komentarze na temat konkretnych tytułów. 

Jakie umiejętności zdobyte podczas studiów antropologicznych przydają się w marketingu?  

Kiedy kończyłem studia, a było to dość dawno, bo w 2009, to my się zastanawialiśmy, po co nam to było (śmiech). Wchodziliśmy wtedy w kryzys finansowy, a osób po studiach humanistycznych i społecznych było bardzo dużo na rynku. To był ciężki okres, więc studiowanie antropologii, kiedy nie chciało się zostać antropologiem czy etnografem na uczelni, to było dość ryzykowne. Dopiero potem zdałem sobie sprawę, jak wiele te studia mi dały. Przede wszystkim nauczyłem się dwóch przydatnych w marketingu rzeczy. 

Po pierwsze, przeczytaliśmy na studiach bardzo dużo tekstów. Uczyliśmy się o tym, czym jest tekst, że nie jest nigdy neutralny, apolityczny, zależy od punktu widzenia. Antropologia polityczności, organizacji. To uczy bardzo dużej wrażliwości na treść, ale i daje umiejętność wejścia w narracje innej osoby, co bardzo pomaga w pisaniu i w marketingu. 

Drugi element to badania terenowe, czyli nauka tego, jak rozmawiać z ludźmi, jak wyciągać od nich informacje, jak konstruować pytania, jak kierować rozmową. Kiedy rozmawiasz z ludźmi na różne tematy, to się wiele uczysz, a nas na studiach uczono, jak przygotować się do rozmowy, jak wygląda metodologia i metodyka badań terenowych, jak opracowywać teksty i na ich podstawie wnioskować. To daje ci świetne przygotowanie do tego, aby przeprowadzać wywiady i badania opinii wśród klientów i odbiorców działań marketingowych. 

Połączenie tych dwóch elementów, czyli umiejętność słuchania ludzi i konstruowania narracji, to jest doskonała baza do pracy w marketingu. Okazuje się, że np. bardzo wielu etnografów pracuje dzisiaj w firmach UX-owych, bo ich umiejętności są tam bardzo potrzebne. 

Gdzie widzisz siebie zawodowo za kilka lat? Marketingowo, ale i w innych dziedzinach. 

To jest zawsze trudne pytanie, dlatego że to się bardzo szybko zmienia. Zawodowo traktuję ITCorner jako bardzo ważny i duży projekt. Widzę siebie za jakiś czas jako osobę, która z sukcesem buduje międzynarodową obecność organizacji. Spędziłem trochę czasu w USA, kilka miesięcy w Azji i mnie to inspiruje. Mimo tego, że mamy makdonaldyzację i komercjalizację turystyki, to ja nadal odnajduję w tych podróżach i w tych spotkaniach z innymi ludźmi bardzo dużo wartości. To jest super fajne. Chciałbym się obecnie skupić na tym, aby za 2-3 lata ITCorner, przynajmniej w Europie, był organizacją, która zbudowała kilka ciekawych współprac, które dają wartość naszym członkom, ale dają też możliwość poznawania się. 

Marketingowo jeszcze bardziej chciałbym się sfokusować na analityczno-digitalowym aspekcie. Wyzwaniem w prowadzeniu marketingu w tak rozproszonej organizacji jest to, że potrzebne jest dobre zarządzanie przepływem treści, dostępem do nich. Łatwiej jest to zrobić w organizacji, w której jest 30 firm i każdego znasz na telefon, trudniej się to robi w momencie, kiedy tych firm jest już 100, a osób 250 i dziesiątki sieci powiązań. Moją ambicją jest to, aby pomóc w zbudowaniu wokół tego użytecznej platformy wymiany wiedzy i łączenia ludzi z ciekawymi pomysłami. Chciałbym, aby ITCorner stał się miejscem powstawania innowacji. Na ten moment dużo mówimy o innowacjach, o nowych technologiach, a na koniec dnia każdy zmaga się codziennymi działaniami i “zwykłymi” projektami. Moją ambicją jest to, aby Wrocław był takim miejscem innowacji.

Tak osobiście, chciałbym więcej czytać. Zawodowo ciągle piszę i na czytanie brakuje czasu, więc chciałbym nadgonić stosik lektur, który mi zalega.

Dziękuję za rozmowę! 🙂 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *